Ja nie wiem jak Wy, ale ja … żyje!
Pełną piersią, czując wyzwania matrixa i widząc jego knucia
i rozumiejąc że wszystko co się dzieje – dzieje się po coś. Nawet ten stres, który pojawia się w kontekście coraz grubszych sytuacji. Bo na słabsze już nie reaguje – więc trza mnie przydusić mocniejszym uderzeniem. I wchodzę w te emocje – na sekundę, dwie. A potem zaraz mówię do siebie: „ a ty Ola dokąd? Rozum Cię opuścił na sekundę? Wracamy. Przecież to gierki matrixa”. I uśmiecham się do siebie, i nie walczę (sztuka walki bez walki), i patrzę na nieuchronny koniec oprawcy. W sumie… to przecież my zaplanowaliśmy tak doskonały system. „Oprawca” to nie jest dobre określenie. Tak jakbym siebie obrażała ![]()
Zatem patrzę jak zbliża się nieuchronny koniec matrixa. I rozumiem, że się szarpie. I akceptuję, że jak mnie atakuje – to moim wyborem jest brak reakcji. A jak odpowiadam tym samym – no Ola dałaś się znów nabrać. Także tak…
Wczoraj miałam mrożącą krew w żyłach sytuację. Straciłam panowanie na 2 sekundy. Ciekawe doświadczenie. Ale natychmiast się „naprawiłam” i ze spokojem powiedziałam do Istoty: „nie umierasz. Nie czuję energii śmierci. Oddychaj spokojnie” – i ona natychmiast się uspokoiła.
Żyjcie! Tu i teraz! Nie myślcie o jutrze i nie analizujcie wczoraj. Bądźcie w tej sekundzie każdą swoją komórką. To Wasze życie. Nie traćcie go na inne aktywności… tak, będą kolejne szanse, ale czy nie lepiej w tej przejść level wyżej?
Polecam rolę obserwatora. Bądźcie swoimi obserwatorami. Ale bądźcie też swoimi przyjaciółmi i największą miłością swojego życia.
Do zobaczenia w Zielonej Górze ![]()
już niedługo ![]()
![]()
![]()
Z miłością,
Ola

