Nowa Ziemia nie jest dualna. Tam nie ma kontrastów: dobry – zły, miły – wredny, czy złośliwy i życzliwy. Brak tam też despotycznych osobowości, które z miejsca „wszystkowiedzenia” – wmawiają nam „prawdę absolutną”.
Nie ma również muzyki, która bezwzględnie układa nasze czakry w chaosie, odłączając nas od Źródła. Pomimo tego, że wiele osób zniknie z Waszego otoczenia – poczucie samotności stanie się dla Was prehistorią. Pod tym względem staniecie się samowystarczalni. Bycie ze sobą – okaże się być spełnieniem marzeń i kwintesencją życia. Oczywiście nie jest powiedziane, że będziecie sami. Nie, nie. Ujawni się bowiem zupełnie inny wymiar bycia z kimś w związku. Jesteś bo chcesz, a nie – że musisz być ![]()
Zniknie przymus. Wejdzie czucie. Ono z kolei potrzebuje świadomości. Kiedy świadomie zaczynasz czuć – odwracasz się od jakichkolwiek analiz. Ty po prostu wiesz, bo poczułeś. I nie jest to masło maślane. Tylko wszystkie nasze dary łączą się w całość. Będąc w stanie świadomości – zaczynasz wiedzieć, widzieć, czuć, być, słyszeć, itd. Świadomie.
Tam jest cisza, nieśmiało zakłócona śpiewem ptaków, których częstotliwości wydawanych dźwięków są zgodne z harmonią natury i strukturą Wszechświata. Dywan po którym chodzisz – też nie będzie wykazywał parametrów poliestru. Zamienisz go bowiem na zieloną jak butelka trawę i bezpośredni kontakt z energią serca Ziemi…![]()
Nowa Ziemia jest lekka. Kiedy znika przymus, despotyzm, brak szacunku dla drugiego człowieka pojawia się pustka, którą czymś trzeba zapełnić. Jest jedyny słuszny wybór – tym brakującym puzzlem staje się miłość…![]()
Przybiera ona różnorodne formy, od matczynej, po partnerską, sąsiedzką i ludzką, by zakończyć tę długą wędrówkę – miłością do Siebie. Ta jest super! Pozwala pisać o 1 w nocy, zajadając się czereśniami i popijając wodą. Woda! Właśnie. Woda jest łącznikiem i nośnikiem. Łącznikiem z energią i nośnikiem informacji. Jej struktura pamięta bowiem wszystko. A Ty jesteś na jedynej, słusznej drodze do przypomnienia Sobie KIM JESTEŚ.
Okaże się nagle, że wszystko masz w Sobie. Dosłownie WSZYSTKO. I jesteś WSZYSTKIM.
I jak jedna Istota dostała wczoraj ode mnie nowe imię: Wielkie Serce, tak Ty stajesz się kreatorem, niesionym boską iskrą. Jakie imię sobie nadasz? Ja zostanę SA. W tych dwóch literach kryje się bowiem WSZYSTKO. Ja. A ja jestem WSZYSTKIM.
Na Nowej Ziemi nie ma strachów i lęków, nie ma nienawiści, nie ma dramatów ego. Siewcy strachu zostali w 3D. Nie jest ona bowiem dualna. Tak. To oznacza koniec. Koniec walki, gier i gierek, obłudy i hejtów. Koniec ewolucji.
Ten eksperyment zakończył się sukcesem. Jeśli nawet nie dziś, to zawsze mamy jutro… ![]()
Na Nowej Ziemi nie spieszysz się. Czas Cię nie nagli, nie goni, bo masz pełne zrozumienie tego, że wszystko będzie wtedy, kiedy ma być. Oczywiście – są urządzenia pomiarowe (czyli zegarki)
ale czy zrobisz coś teraz, a może za chwilę – to już Twoja sprawa. Nikt na tym nie ucierpi, bo niczego, nikomu nie obiecywałeś…
W sumie ja też nie obiecywałam, ale napisałam, że zrobię nową wskazówkę – dziś lub jutro i … zrobił się z tego tydzień. Moja lekcja. Cały czas się jej uczę – żeby nie obiecywać, bo zawsze jakiś Filip z konopi wyskoczy i postanowi zagarnąć mnie do swojej piaskownicy. I tak właśnie dałam się zrobić w bambuko w tym tygodniu…
W sumie tydzień przepełniony był kakofonią energii. Od wtorku – niepewności i lęku, które spadły na nas ni stąd ni zowąd. W sensie – wiadomo skąd, ale ciągle jeszcze potrzebujemy chwilki, by zdiagnozować co się dzieje.
Poczułam rano i mówię: to nie moje. Przecież nie masz się czego bać, bo najgorsze co może nas spotkać – to śmierć, a jej nie ma. Uspokoiłam się i przypomniałam sobie film, który właśnie przygotowywałam. Aha… Czyli poszła energia strachu, która miała coś jeszcze doczyścić. Ok. W tym pełnym zrozumieniu poszłam dalej w życie, by około środy wychwycić rykoszetem tak, że moje wibracje znalazły się na wysokości podkolanówek. Powolutku, metodami, o których uczę, podniosłam się z kolan, otrzepałam kurz ze skrzydeł i przepuściłam przez siebie te wszystkie wyjątkowo interesujące emocje, a wraz z nimi ładunek energetyczny. Poszło!
Dobra. Spokój nastał w piątek, by w sobotę (czyli dziś) pacnąć nas w trzewia (splot) energiami czyszczącymi utracone relacje. To też nie Wasze. Zeszło, przepuść, i idź dalej. Nie zostawaj w tej energii, bo konsekwencje są zawsze takie same: jak się przeczołgasz w niskich emocjach, polecą wibracje i w Twojej energii porobią się takie dziury, że staniesz się łatwym łupem dla Istot, których zamiary nie zawsze są pozytywne (dobra, nigdy nie są). O tym, jak kotwiczone są energie wzniesienia – mówię w kolejnym, dziesiątym już odcinku – Wskazówek Energetycznych. Link w komentarzu
Miłego odbioru!
Musi się wyczyścić. Dostaliśmy jako pierwsi szansę na to, by doczyścić wszystkie ciągnące się za nami ładunki karmiczne, rodowe nieścisłości i długi energetyczne, emocje nasze i naszych rodzin. Robimy zatem porządki Kochani, byle nie za długo. Jak to mówi moja przyjaciółka: metka z ceną za wysoka. I jak usłyszałam dziś od Anioła: wszystko co kosztuje Twój wewnętrzny spokój jest zbyt drogie.
Na Nowej Ziemi masz już wszystko wyczyszczone. To stan, w którym wszystkie Twoje wewnętrzne rozterki, rozpierające Cię zróżnicowane emocje i ich konsekwencje – mijają. Jesteś butelką na wodzie, spokojną, zrównoważoną, radosną i wypełnioną po brzegi – bezwarunkową miłością do siebie i Wszystkiego i Wszystkich. Utopia – powiesz?
Nie. To jest Nowa Ziemia.
Pójdę jednak już spać. Jutro jest sobota. Dziś jest sobota. Mam dla Was niespodziankę – 10. Energetyczną Wskazówkę. Wchodzimy Kochani level wyżej – zaplanowałam cykl krótkich filmów wyjaśniających na czym polegają nasze dary, jak je uaktywnić i rozwijać, zmierzyć i w jaki sposób materializuje się ich sens.
Z miłością,
Ola

